Rodzina w gospodarstwie
Nasze rodziny żyją w Wiśle od dziesiątków lat.
W latach 50-tych ubiegłego wieku gospodarstwo zabrano naszym pradziadkom i zrobiono spółdzielnię, która się spaliła w 1962 roku. Kolejne dwa lata wszystko stało i niszczało. Dziadek męża walczył, żeby odzyskać dawne dobra rodzinne. Udało mu się to po dwóch latach i musiał wszystko budować od podstaw.
Dziadek podczas wojny był żołnierzem AK, ranny dostał się do Oświęcimia. Po wyzwoleniu zorganizował milicję, założył klub sportowy Wisła – Barania (teraz Wisła - Ustronianka), założył GS i był jego długoletnim prezesem. Oprócz tego był komendantem straży ochotniczej w Malince, działał w cechu rzemiosł różnych i budował pierwszą skocznię w Malince. Wszystko robił społecznie. Po jego śmierci mąż odziedziczył gospodarstwo.
Zdaniem męża, gdyby po 1945 roku w Polsce były inne warunki, to tutaj stałaby fabryka, takim przedsiębiorczym człowiekiem był jego dziadek. Niestety podczas nacjonalizacji bardzo wiele maszyn i narzędzi rozszabrowano a potem wybuchł wspomniany pożar.
Małe pokoiki wynajmowała już babcia męża. Pomysł na agroturystykę pojawił się u nas podczas remontu domu, kiedy powstały dodatkowe pomieszczenia. Tam znajdują się teraz pokoje, które wynajmujemy. Po urodzeniu trójki dzieci – Przemka, Ani i Natalii, nie wróciłam już do pracy, ale zajęłam się wynajmowaniem pokoi.
Mąż jest stolarzem, buduje domy z drewna. Pomagał w pracach przy „Karczmie u Karola” – wykonał stoły i ławy w winiarni oraz poddasze. W naszym domu zrobił schody, okna, poręcze i sufity.
Bardzo lubimy podróżować. Zwiedziliśmy Irlandię, Teneryfę, Grecję, Chorwację i włoskie Alpy. Mąż byłby bardzo nieszczęśliwy, gdyby nie mógł wyjechać z domu raz na pół roku. Czasem muszę studzić jego zapał do podróży i przypominać, jak wiele obowiązków zostawiamy na miejscu. Pasją męża jest robienie zdjęć. Uchwycił na nich wiele naszych szczęśliwych chwil z podróży i życia w Wiśle.
Z wykształcenia jestem pielęgniarką i pomagam w razie potrzeby naszym gościom. Ten zawód był zawsze moim marzeniem. Uczynność to również cecha mojego męża, który pomaga wczasowiczom w trudnych sytuacjach – na przykład pomagał zakładać łańcuchy śniegowe i wzywał znajomego mechanika, gdy zepsuł się samochód jednego z gości.
Starsze dzieci bardzo nam pomagają. Ania dobrze gotuje, potrafi poprowadzić dom i zająć się gośćmi. Syn też jest bardzo odpowiedzialny. W wolnym czasie Ania trenuje siatkówkę w klubie sportowym. Syn z kolei szaleje za piłką nożną.
Gdzie dobrze zjeść i wypocząć w okolicy Wisły?
| GASTRONOMIA, REKREACJA, TURYSTYKA, SPORT, ROZRYWKA | |
|
Szukasz skutecznej reklamy? Ty też możesz mieć nowych gości! Boks tekstowy i Wizytówka - 10 zł! |
|








