Kiedyś, gdy moje dzieci były jeszcze małe, przyszła stara babcia z fartuszkami, które roznosiła po domach. Mówię wtedy - „widzę, że Pani jest głodna”. Miałam kartofle i zsiadłe mleko. Poczęstowałam ją. Babinka zjadła i poszła dalej. Wtedy po cichu powiedziałam sobie, że szkoda, że nie przyszła i nie przenocowała się. Wieczorem usłyszałam pukanie do drzwi. Stanęła w nich ta babinka. Powiedziała, że wyczuła u mnie dobre serce. Potem przez lata jeździła do mnie z Chorzowa i mieszkała u mnie za darmo.