Zawsze podobało mi się gotowanie. Moja ciocia była kucharką i od dziecka pomagałam jej przy obsłudze wesel. Stale wypiekam chleb, wyrabiam masło, robię sery - żółty i biały podpuszczkowy. W wędzarni, trzy do cztery razy w roku, przygotowujemy domowe wędliny. Na grilla najlepsza jest czarna kaszanka, ale są też kity wędzone i szynki. Niejednego gościa przekonaliśmy do salcesonu. Chętnych zapraszamy zimą przed świętami albo w okolicach czerwca, lipca lub września.
Obok domu dzieci mogą bezpiecznie spędzać czas. Tu nie ma ruchliwej ulicy. Są za to piękne widoki, nieskażona przyroda i łąki a do zabawy - huśtawki i piaskownica. Mamy też kilka domowych zwierząt i trzy koty.
Największe zainteresowanie wzbudzają świnki. Najczęściej przyglądają się im dzieci. Mamy jeszcze kury, króliki, koty, które chodzą własnymi ścieżkami, ale jak to koty - lubią być głaskane i drapane za uszkiem.
Na szczycie góry nic nie mąci porannej ciszy. Wokół tylko las, łąki i widoki, których nie sposób zapomnieć. Do najbliższego sąsiada trzeba iść 10 minut piechotą. Tutaj, mając u stóp dolinę Wisły, smakuje się prawdziwie góralskiego życia. Nasze położenie doceniają zbieracze grzybów, jagód i amatorzy pieszych wędrówek.
Szydełkiem potrafię wyczarować różne ozdóbki: zajączki, kurczaczki Wielkanocne, aniołki, gwiazdki, motylki. Usztywniam je potem na cukrze. Potrafię też zrobić kwiaty z bibuły. Goście chętnie kupują moje wyroby. Ci, którzy zostają u nas na dłużej, otrzymują ode mnie pamiątkę. Umiałabym zrobić coś większego, ale niestety brak mi czasu.
Serdecznie dziękujemy za wspaniały pobyt, miłą rodzinną atmosferę i życzliwość Gospodarzy, którzy umożliwili nam spędzić chwile radosne z naszym synem Jacusiem, Babcią i (...)