Rodzina w gospodarstwie
Zaczynaliśmy od dwóch pokoi. Trudno powiedzieć, jak ludzie dowiadywali się o naszych kwaterach, ale przyjeżdżali i byli zadowoleni. Żyliśmy wtedy z gospodarstwa rolniczego, które nakładało na nas mnóstwo obowiązków. Mimo to, już w 1996 roku doceniło nas Doradztwo Rolnicze, które przyznało nam nagrodę w konkursie agroturystycznym. Kolejną, po czterech latach. To wszystko utwierdziło nas w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku i oferta jest atrakcyjna. Dlatego postanowiliśmy poświęcić się przede wszystkim agroturystyce.
Jesteśmy w piątkę na gospodarstwie. Oprócz mnie jest syn z żoną i córka oraz mąż. Wszystkie obowiązki podzieliliśmy między siebie. Mąż robi zakupy i opiekuje się oborą. Syn, złota rączka jak ojciec, razem z mężem wykonuje prace remontowo-budowlane. Wszystko robimy sami - kafelkowanie, murowanie, ciesielkę. Jedynie mszenie domu zleciliśmy specjalistom. Tak jest oszczędniej i pewniej. Mąż podchodzi do każdej pracy z aptekarską dokładnością i nie zniósłby fuszerki. Dzisiaj wszyscy mogą podziwiać efekty jego podejścia do życia.
Jesteśmy góralami i rolnikami, co tu dużo mówić - rodowitymi mieszkańcami Wisły-Malinki. Mieszkałam na ulicy Kadłubowej, gdzie teraz prowadzą gospodarstwo „Kadłubek” mój syn Zbyszek i synowa Marysia. Tu gdzie teraz jesteśmy było bardzo duże gospodarstwo. Mówiło się na nie “Matysy”. Stąd nazwa „U Matysa”.






