Przyprawione ze smakiem i po naszemu
Gotowanie to moja specjalność. Od mamy uczyłam się tej sztuki od dzieciństwa a w wiślańskim Patelnioku poznałam zasady sporządzania prawidłowych jadłospisów. Dbam o urozmaicanie posiłków, nawet dla rodziny. Często robimy tradycyjne wiślańskie placki ze szpyrkami.
My Wiślanie, przyprawiamy raczej na ostro, a do mięs używamy dużo czosnku i cebuli. Zauważyłam, że gościom to odpowiada i często proszą o dokładki. Wczasowicze lubią kwaśnicę, choć to nie jest nasza potrawa, bardziej z Żywiecczyzny. U nas taką zupę nazywało się kapuśnicą (zupa na bazie odpowiednio doprawionej wody z kiszonej kapusty).
Produkty do posiłków pochodzą z naturalnego chowu. Mama hoduje krowy, więc mamy własne mleko, ser i śmietanę. Z wieprzowiny przyrządzam pasztet, salceson i wiślańską mielonkę, którą nazywamy mecówką. Na początku proponuję gościom kawałek na spróbowanie i jeśli im to odpowiada to przyrządzam całe danie. Do śniadania zawsze podaję sery - na słodko albo z ziołami.
Dzieciom przygotowuję ich ulubione dania - kaszki, płatki owsiane i różne zacierki. Na śniadania zapraszam z reguły od 8:00 do 9:00 a obiadokolacje podaję do 17.00. W szczególnych przypadkach można uzgodnić inne godziny wydawania posiłków.
Wyżywienie nie jest obowiązkowe, ale uprzedzam gości, że aneks kuchenny nie jest jeszcze w pełni funkcjonalny - można zrobić tylko kawę i herbatę. W razie konieczności pozwalam korzystać z mojej kuchni.





