Nasza Babcia Helena – ukochana artystka z igłą w ręku mimo swoich lat (rocznik 1924) nadal tworzy w naszym domu cudowną galerię wyszywanych obrazów. Prace można oglądać niemal w każdym miejscu i pomieszczeniu Kamratówki: w sali kominkowej, korytarzach, przedpokojach, klatce schodowej a także w każdym pokoju.
Piszę wiersze na różne okazje. Jeden z moich ulubionych, pod tytułem „Dlaczego są babcie na świecie?” napisałam wnuczkowi na dzień babci. Czasem przyjdzie chwila, że stworzę coś szybko a czasem nic mi nie wychodzi. Wracam do nich często. Większość zapisałam na luźnych kartkach, ale część znajduje się w tomiku wydanym przez moją córkę z okazji dnia matki. Najczęściej dotykają tematyki chrześcijańskiej, choć nie tylko.
Moją pasją jest wyszywanie i tworzenie obrazów „malowanych igłą”. Robię wszelkiego rodzaju koronki i ręczne prace. To jest moim hobby. W jadalni wystawionych jest część moich prac. Niektóre z nich są do kupienia.
Szydełkiem potrafię wyczarować różne ozdóbki: zajączki, kurczaczki Wielkanocne, aniołki, gwiazdki, motylki. Usztywniam je potem na cukrze. Potrafię też zrobić kwiaty z bibuły. Goście chętnie kupują moje wyroby. Ci, którzy zostają u nas na dłużej, otrzymują ode mnie pamiątkę. Umiałabym zrobić coś większego, ale niestety brak mi czasu.
W wolnych chwilach lubię haftować obrazki na kanwie. Piszę też wiersze i opowiadania o dawnej Wiśle, mojej ukochanej miejscowości. Rodzinnym nakładem wydałam dwie książki: „Kamienie z wiślańskich zboczy” i „Zerwane liście wspomnień”.
Kilka dobrych lat temu przędłam na kołowrotku owczą wełnę i robiłam na drutach. Dziś robię tylko małe „papućki”, na których widok oglądający je stwierdzają – „Popatrz, to z prawdziwej owczej wełny, ręcznie robione! O, jakie fajne…”.
Tak – to takie małe okruszki dawnych lat w nowoczesnej już Wiśle.
Serdecznie dziękujemy za przemiłą gościnę, przepyszne jedzonko, cudowne widoki... Szkoda tylko, że pogoda nie dopisała - może nastepnym razem? Ewa, Marcin i Kasiunia.