Mysłowice : Karolina
Do "Beatki" trafiliśmy po raz pierwszy w 2007 to był w pełni nieplanowany pobyt i miał być jednorazowy ... do dziś byliśmy już niezliczoną ilośc razy "U Beatki" - wiosną, latem, jesienia, zimą...na weekend, na wczasy ... na naładowanie akumulatorów, oderwanie sie od miejskiego galopu dnia codzienniego. Moja pierwsza myśl kiedy jedziemy do Beatki i Jarka ... zaczarowane miejsce ... pachnące najlepszymi pączkamina świecie (kto nie mial okazji spróbować niech żałuje). Zamknijcie oczy i wsłuchajcie sie w podkład intro jaki towarzyszy tej stronie...marzycie o spokoju, pieknych widokach, bezpiecznej beztrosce waszych dzieci, romantycznych wieczorach, prawdziwych wiejskich atrakcjach, paluszki lizać domowym jedzonku i gospodarzach (przyjacielach) ... tego wszystkiego doświadczamy z każdym naszym przyjazdem do "Beatki". Im dłużej jeździmy do tej agroturystyki tym bardziej tęsknimy i czekamy na kolejny wyjazd... Dziekujemy Beatce i Jarkowi za rodzinną atmosferę, przytulne i komfortowe pokoje, kluski na parze domowej roboty z sosem jagodowo-waniliowym, żebroczkę, przepyszny wislański sernik, baraninkę aż ślinka leci, pstrągi w śmietanie (popisowa potrawa Jarka :)) i inne przyszne jedzonka których nie sposób tu wypisać. Jarkowi za cierpliwość w nauce jazdy na nartach (sprzęt na miejscu mozna wypożyczyć), no i wreszcie wiem po co kupiła kijki do Nordic Walking. To jest przystań mojej czteroosbowej rodziny ... przypłyńcie do tego portu a zakotiwiczycie tu na zawsze.
Karolina i Tomek z córeczkami Adrianką i Alicją




