Rybnik: Ewa
Chciało by się rzec..... jak na prawdziwego Polaka przystało... że było fajnie ale.... jedzenie nie to, spanko nie to, pogoda nie taka, a gospodarze tacy sobie....ale niestety bardzo zgrzeszyłabym gdybym to napisała. Więc piszę prawdę: miejsce spokojne, ciche, miłe, pokój wielki, z wszelkimi dogodnościami. Jedzenie jak w pięciogwiazdkowym hotelu, smaczne w ogromnych ilościach, a przede wszystkim domowe i z wielką radością przygotowane. W kązdym kęsie czułam wielką pasję i radość gospodyni, która mimo, że cały czas twierdzi... że nie umie gotować... ja myślę jednak, że to czysta kokieteria prawdziwej kobiety. P.S. Miałam orgazm przy gulaszu podanym w chlebku.
Nie możemy tu nie wspomnieć o gospodarzu, uroczym i chętnym na wszelkie widzimi się gości. Ta para wie co znaczy prowadzić agroturystykę. Serdecznie polecam i z pewnością jeszcze nieraz tu przyjadę aby zakłocić spokój w dobrym tego słowa znaczeniu tym uroczym gospodarzom. Pozdrawiam



