Imię Aggeusz (Chaggai, Aggaios, Aggaus ), przypomina dwa różne imiona: Chaggi i Chaggit i wywodzi się zapewne od rzeczownika chog co oznacza święto, uroczystość. Można zatem tłumaczyć to imę jako „świąteczny, czy też „uroczysty”, urodzony w święto.
To ostatnie zdanie pasuje najbardziej do historii powstania naszego domu w Wiśle:
Jadąc w roku 2003 na Święta Wielkanocne do Wisły cieszyliśmy się wraz z naszymi dziećmi z faktu, że drogę tą możemy przemierzyć naszym nowym Golfem. Dostaliśmy go nieoczekiwanie w prezencie w przeddzień naszego wyjazdu. Radość nasza była o tyle większa, że kilka dni wcześniej martwiliśmy się czy nasze stare auto wytrzyma tą kolejną drogę do Polski, a prawie nowy Volkswagen przekraczał jakiekolwiek nasze marzenia.
Pełni zaskoczenia zdaliśmy sobie sprawę z tego, że jest to pierwsze (po trzech ciężkich latach) materialne błogosławieństwo z ręki naszego Pana Boga.
Powiedziałam wtedy do męża, że jeśli Pan Bóg okazał nam taką wielką łaskę to może da również rozwiązanie problemu naszego od kilku lat stojącego w stanie surowym drewnianego domu w Wiśle Głębcach.
Wraz z moim małżonkiem jesteśmy osobami wierzącymi i nasze rozważania co z tym mamy zrobić oddaliśmy w dłonie Pana Boga. Prosiliśmy Go o odpowiedź i właśnie w dniu, gdy było konieczne podjęcie decyzji, otrzymaliśmy „Słowo” ze Starego Testamentu z prorockiej księgi Aggeusza (rozdział 1 wiersz 8):
Wyjdźcie w góry i sprowadźcie drewno, a budujcie ten dom, bym sobie w nim upodobał i doznał czci – mówi Pan”.
No i oczywiście tak uczyniliśmy. Nie mając żadnych finansów na to przedsięwzięcie, mimo wszystko rozpoczęliśmy plan wykończenia „Chaty” według tego, co nakazał nam nasz Pan. W trakcie budowy nauczyliśmy się bardzo ważnej prawdy, że jeśli wykonujemy wolę Bożą (nawet wbrew logice) ZAWSZE JESTEŚMY NA WYGRANEJ POZYCJI., bo tam gdzie są zamknięte drzwi, Bóg otwiera okna. Tu przypominają mi się wszystkie błogosławieństwa, które nam towarzyszyły podczas tego całego, szalonego okresu. Np. podłączenie gazu:
Gdy poszliśmy do Zakładów Gazowych załatwić podłączenie potrzebne do ogrzewania wody i domu, (potrzebowaliśmy je najpóźniej do miesiąca czasu), urzędnicy uśmiechali się tylko patrząc na siebie z niedowierzaniem. Mój mąż jednak nie rezygnując prosił uparcie. Zaprowadzono go do kierownika technicznego gazowni mówiąc: „szefie tu pan w sprawie podłączenia gazu, najlepiej na wczoraj”. (W tym miejscu muszę podkreślić, że jednym z bardzo ważnych czynników, przez który akcja podłączenia stawała się tak niemożliwa, były nadchodząca zima a z nią śniegi.) Człowiek ten spojrzał na męża i uśmiechając się ciepło powiedział: „pan musi się dużo modlić”. Zaskoczony mąż zdążył tylko przytaknąć, gdyż ów kierownik dał już polecenie swojemu pracownikowi by przygotował samochód i pojechał z nim sprawdzić możliwości podłączenia gazu..., które na czas zostało wykonane.
Od początku budowy aż do realizacji naszych marzeń w lutym 2004 roku miełiśmy wielokrotnie dowody olbrzyniej miłości naszego wspaniałego Ojca w niebie. On to na każdym kroku nam błogosławił. Nie tylko umożliwił nam wybudowanie Aggeusza choć nie mieliśmy ani złotówki, lecz przede wszystkim dał nam wspaniałych przyjaciół i uświadomił nam, że mamy najwspanialszą na świecie rodzinę. Ich wielkie serce i całkowite zaangażowanie w realizację naszych nieracjonalnych marzeń jest namacalnym dowodem, że Aggeusz jest miejscem, które upodobał sobie Pan.








































