W kuchni stoi tradycyjny piec opalany drewnem, na którym przygotowujemy domowe dania. Własne wyroby są u nas nie tylko od święta. Mąż specjalizuje się w domowych wędlinach - robi szynki, kiełbasy, krupnioki bez krwi, boczki i mecówki. Wyśmienity smak jego wyrobów jest słynny w naszej rodzinie. Ja uraczę wczasowiczów pysznym ciastem, dżemami, kompotami, przetworami warzywnymi, regionalną żebroczką i fusatymi kluskami.
Zaopatrujemy się w surowce u zaprzyjaźnionych gospodarzy. Z Cieszyna przywozimy świeże mięso, mąż je porcjuje, zaprawia i serwuje na grillu. Swoim doświadczeniem służy na stoisku „Pilchowego Jadła” otwieranego na czas Tygodnia Kultury Beskidzkiej. Mamy serdecznych znajomych w różnych częściach Polski, dzięki którym na naszym stole pojawiają się wędzone ryby z mazurskich hodowli.
W ogrodzie, obok domu, można zrywać maliny, truskawki, gruszki, jabłka i śliwki.








































